Zielony sos – idealny na letnie upały.

W końcu zrobiło się ciepło, wręcz upalnie! Jakoś nie mam ochoty na długie stanie przy garach. Dzisiaj coś szybkiego, prostego, smacznego i pożywnego 😉 i prawie bez gotowania!

Zielony sos do makaronu

składniki: 100 gr orzechów nerkowca, 100 gr orzechów włoskich, 60 gr kaparów, 1-2 ząbki czosnku, garść rukoli i garść bazyłi, 200 gr szpinaku, 2 szkł wody.

Orzechy nerkowca i 1 szkl wody, wkladamy do blendera i blendujemy na gładką masę, dodajemy kapary i orzechy włoskie oraz czosnek i blendujemy ponownie. Wlewamy resztę wody i dodajemy rukole i bazylię, blendujemy. Dodajemy szpinak, blendujemy. Gotowe!!!!

Gotujemy makaron, ja użyłam spaghetti, mieszmy i mamy pyszny obiad prawie bez gotowania.

Nie dodałam żadnych przypraw, ale jeśli chcecie możecie coś dodać, może trochę pieprzu lub soli? Dla mnie jest ideały beż żadnych dodatków.

Jakie są Wasze sprawdzone przepisy na letnie upały?

Mus czekoladowy

Nie samym obiadem człowiek żyje 🙂 czasem trzeba zjeść deser na śniadanie. Tak jak dzisiaj w Dzień Dziecka!!!

Zrobiłam dla moich pociech, i nie tylko;”) mus czekoladowy. Szybki i posty.

2 banany (im dojrzalsze tym lepsze), 2 dojrzałe awokado, tabliczka gorzkiej czekolady, 2 łyżki gorzkiego kakao, 2-3 łyżki syropu z agawy, 2 łyżki oleju kokosowego (w formie stałej), 1 szkl mleka kokosowego. Na wierzch owoce i orzechy.

Banany i awokado blendujemy, rozpuszczoną czekoladę i resztę składników, blenujemy na gładką masę. Przekładamy do szkłanek lub pucharków i wstawiamy do lodówki. Z tej ilości składników wyszło mi 5 średniej wielkości porcji.

Przed podaniem dekourujemy owocami, ja użyłam borówek, malin i jeżyn, Posypałam rozgniecionymi orzeszkami ziemnymi.

Wszystkiego co najlepsze dla wszystkich dzieciaków!!! Tych większych też!!!

faszerowane pieczarki

miały być boczniaki a wyszły pieczarki 🙂 poszłam do sklepu na zakupy i były piękne, duże pieczarki. Gdzieś w sieci, chyba na jakiejś stronie Lidla, wpadł mi w oko przepis na faszerowane pieczarki portobello. Ale nie pamiętałam go dokładnie, a nie chciało mi sie szukać. Wymyśliłam więc własny:

20 bardzo dużych pieczarek, bez nóżek, 2 cebule, 3 ząbki czosnku, ok 100 gr orzechów nerkowca, 2 opakowania szpinaku po 250 gr, słoik suszonych pomidorów w oliwie, 200 gr wegańskiego sera cheddar, duży pęczek natki pietruszki, sół, pieprz do smaku

Orzechy prażymy na rozgrzanej patelni, następnie rozgniatamy w moździeżu. Cebulę kroimy i podsmażamy razem z posiekanym czosnkiem. Dodajemy umyty i osuszony szpinak, czekamy aż zmiejszy objętość i odparuje z niego nadmiar wody, dodajemy sól i pieprz. Następnym krokiem jest dodanie startego sera, orzechów, pokrojonych pomidorów i natki pietruszki. Mieszamy, wyłączamy grzanie i faszerujemy umyte pieczarki.

Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 160 st C na ok 10 minut.

Oliwę z zalewy od pomidorów wykorzystałam do zrobienia sałatki z rzodkiewki, ogórka i świeżych pomidorów. Upiekłam jeszcze ziemniaki i obiad gotowy!

truskawkowa tapioka

Tapiokę w granulkach dostałam od siostry. Na początku nie wiedziałam co z nią zrobić. Coś tam słyszałam, ale co i jak zrobić to już nie wiedziałam. Poszukałyśmy w necie, przeczytałyśmy instrukcję na opakowaniu i …

nie możliwe, żeby to było takie proste!!! A jednak!

1/3 szkłanki tapioki zalewamy 1/2 litra mleka/napoju roślinnego i zostawiamy na minimum godzinę. Następnie zagotowujemy, zmnieszamy grzanie i gotujemy przez 15-20 minut. W tym czasie przygotowałam ok 1/2 kg truskawek, umyłam je i zblendowałam. Wlałam do garnka z tapioką i gotowałam jeszcze z 10 minut. Kuleczki tapioki powinny się zrobić całkowicie przeźroczyste.

Przełożyłam do szklaneczek i wstawiłam do lodówki do schłodzenia.

Przed podaniem poukładałam na wierzchu truskawki, maliny i borówki. Nie dodałam żadnego cukru czy słodzika, same owoce wystarczyły. Myślę, że zamiast truskawek można dodać zblendowane maliny czy borówki, też będzie smacznie!

Moje małe, codzienne eko

chciałabym Wam pokazać mój mały wkład w dbanie o środowisko. To, że segregujemy śmieci to już dla wielu z nas norma i nikogo to nie dziwi.

Ja powoli, małymi kroczkami staram się rozszerzać swoją strefę eko.

Mam pokaźny arsenał materiałowych siatek, od siatek z nadrukami po białe. Staram się mieć przynajmniej jedną zawsze przy sobie. Tak na wszelki wypadek.

Używam też woreczków do pakowania warzyw i pieczywa, co ograniczyło znacznie, w naszym domu, ilość jednorazowych siatek. Widać na zdjęciu jak są pogięte te moje woreczki, ciągle w użyciu. Kupiłam je na jakiś targach w Warszawie, ale można je bez problemu znaleść w internecie, lub uszyć samemu.

Moje są ze sklepu sakwabag i sprawują się fantastycznie!

Następnym zestawem, który mam przy sobie, jest zestaw jedzeniowy. W jego skład wchodzą dwie wielorazowe słomki, ze specjaną szczoteczką do ich czyszczenia oraz łyżka i widelec. Wszystko zapakowane w estetyczny woreczek.

Do tego zestawu dodałam jeszcze wielorazowe pałeczki, które zakupiłam z 10 lat temu w chinatown w Toronto!!! od tamtej pory używam ich często bo lubię jeść pałeczkami.

Zestaw jest ze sklepu cocobamboo

Najnowszym moim nabytkiem, przesyłka dotarła wczoraj, jest składany wielorazowy kubek. Często piję kawę na mieście w tak zwanym przelocie i męczyło mnie ciągłe używanie kubków jednorazowych. Teraz mam alternatywę, zobaczymy jak się będzie sprawował.

Kubek ze sklepu think green

Prezentuje się fajnie, wygodnie się składa i rozkłada.

To są takie moje, małe wybory, które w pojedynkę nie są jakieś spektakularne, ale im więcej takich małych działań, tym większy efekt końcowy. Nie namawiam do kupowania wszystkiego jednocześnie, wiem nie są to tanie rzeczy. Nie namawiam do kupowania w ogóle, tylko do zastanowienia się czy ta foliówka jest mi potrzebna? Czy muszę pić przez jednorazową słomkę? Tyle i aż tyle.

Dużo małych gestów, to duża sprawa.

Czy Wy macie jekieś swoje patenty na bycie bardziej eko? piszcie!

Zupa ze szparagów

Dzisiaj zupa w stylu zero waste. Ostanio robiłam pieczone szparagi i zostało mi dużo końcówek. Jak pisałam we wcześniejszym poście bardzo je lubię, nie lubię, za to, jak się coś marnuje.

Przygotowałam więc zupę szparagową, jest oba bardzo prosta do zrobienia.

Końcówki z 3 pęczków szparagów, 1 cały pęczek, 3 cebule, 3-4 marchewki, kawałek pora, 1/4 małego selera, 2-3 pietruszki, mleko kokosowe, liść laurowy, sól i pieprz, 2-3 ząbki czosnku, kilka pokrojonych ziemniaków

Cebulę kroimy i podsmażamy w garnku, dodajemy pokrojonego pora i trochę wody – dusimy. Teraz czas na włoszczyznę, kroimy i wrzucamy. Jak trochę zmięknie dodajemy pokrojone szparagi i ok 2-3 litrów wody, liść laurowy i czosnek. Doprowadzamy do wrzenia, zmiejszamy grzanie i gotujemy do miękkości, ok 40-50 min. Blendujemy i przecedzamy, ja wyciągam wcześniej marchewkę i liść laurowy. Dodajemy ok 1,5 szklanki mleka kokosowego, pokrojone ziemniaki oraz sól i pieprz. Gotujemy tak długo aż ziemniaki będą miękkie ok 15-20 minut.

Ja zrobiłam jeszcze grzanki z chleba i starłam wegańską goudę, posypałam też liśćmi kolędry 😍

Zawijane szparagi

Sezon na szparagi w pełni, trzeba z tego korzystać. Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię szparagi i jem je kiedy tylko jest okazja.

Dzisiaj szparagi zawijane w ciasto francuskie.

Potrzebne nam będą oczywiście szparagi, jeden pęczek, ciasto francuskie – kupuję takie bez masła, trochę sosu pomidorowego lub keczupu i ser w plastrach – ja używam wegańskiej goudy.

Szparagi dokładnie myjemy, odłamujemy twarde końcówki i blanszujemy we wrzątku.

Ciasto francuskie rozwijamy ( ja trzymam je przez noc w lodówce, żeby nie było twarde) i smarujemy sosem, kroimy na paski ok 1 centymetra szerokości. Na każdy pasek ciasta kładziemy mniejszy pasek sera i zawijamy wokół szparaga.

Powtarzamy aż skończą się szparagi. Układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Wierzch smarujemy delikatnie oliwą i pieczemy w 180 st C przez 13 – 15 min

Gotowe!!!